sobota, 25 czerwca 2011

Cytryny kuchenne

Wstyd się przyznać, ile czasu Edyta musiała czekać na ten notes na przepisy (zresztą nadal czeka, jako że notes wędruje pocztą z ziemi polskiej do włoskiej). Dociekliwi może zauważą rok, w którym powstał rysunek na okładce... Zresztą to nie rysunek tak naprawdę, tylko zdjęcie rysunku, jako że G, poproszony o narysowanie cytryn na okładkę, nieco się rozpędził z formatem i notes musiałby być A4 co najmniej, o ile nie A3:-) co mogłoby być ciut nieporęczne;-) 
Cytryny są, jako że Edyta się wygadała kiedyś, że cytryny w kuchni muszą być i to w ilościach hurtowych :) 
W roli głównej papierki ILSowe (zostały mi już tylko ogryzki Minta, buu) i UHKowe.





Z Edytą znamy się już dość długo - mniej więcej od czasu, jak zostałam pilotem, a Edycie jeszcze się chciało jeździć ;-) (bo teraz mieszka sobie koło Rzymu, pomarańcze jej rosną pod oknem i ani myśli tłuc się autokarami po Europie). I byłyśmy razem tu i tam.
Tutaj na Montserrat w Hiszpanii ładujemy się kosmiczną energią;-) 


A tu Kulka w hiszpańskich kulkach [z dedykacją dla Ondraszka - że nie taka straszna kulka jak ją malują].


Buziaki!

7 komentarzy:

Koczes pisze...

Kulko, super notes i super cytryny:)chyba skuszę się na papiery mintowe ILS:)buziaki;)

Ludkasz pisze...

świetny notes i piękne zdjęcia :)

Tores pisze...

Ale fantastyczne przeszycia i dobór kolorów, i kompozycja całości, i cytryny... Wszystko :)

BETIK pisze...

Fajnie Cię zobaczyć choćby na zdjęciach:) A notes... rasowy jak to u Ciebie!

SentiMenti pisze...

Kuleczko, jak zwykle dopracowany w każdym calu, cytryny świetne, tak jak moja papryka :)
a album dla nauczycielki pewnie rozłożył obdarowaną na łopatki i wycisnął łzy;
perfekcjonistką jesteś :)

asica.p pisze...

świetny notes:)
a tych kaktusów zazdroszczę:)
jak raz znajdziesz jakiegos pasażera na gapę w bagażu-to będę ja:)

Demostenes pisze...

Jak bym mieszkała w Espanii to bym raczej w wino inwestowala niz w cytrusy, hihi ;)
Album świetny! aż sie chce go zapelnic swoimi przepisami, zaplamić robionym jedzeniem, potłuścić brudnymi łapkami i przekazać po smierci, wnukom z zapachem, smakiem i plasterkiem cytryny...
Bardzo sympatycznie wygladasz Kulencjo! :)