wtorek, 12 października 2010

Czy można wygrać i nie wiedzieć?

Można. Mało tego - można nawet nie wiedzieć, że się startowało w konkursie! W kołowrotku wakacyjnych wyjazdów musiałam wpaść kiedyś w biegu do mamajudo, pozachwycać się pewną ramką, jak siebie znam, to po przeczytaniu posta zrobić jeszcze trylion innych rzeczy, wrócić, wpisać komentarz i nie zarejestrować, że zapisałam się na dodatkowe candy:-) Mamajudo to na szczęście dobra, wyrozumiała kobieta i uświadomiła gapę, że gapa wygrała!
Dość gadania - oto karteczka:-)


Jeśli ktokolwiek ma wątpliwości, czy ona w rzeczywistości jest tak piekielnie dopracowana, jak to wygląda na zdjeciu - to tak, ta kartka jest po prostu idealna:-) DZIĘKUJĘ!

***

A kilka dni temu spędziłam świetny wieczór z SentiMenti i Rosalią. Dzięki takim spotkaniom zaczynam lubić moje nowe miasto:-) 
I jeszcze fotka, znów zszabrowana z bloga Senti:-*


***

Ostatnio, dzięki Magnolii, trafiłam do kolejnego ciekawego miejsca w sieci - zajrzyjcie do Miu, warto :-) A teraz jest jeszcze szansa wygrać naprawdę niezłe sztuki :-)

Kochani, dziękuję za wszystkie miłe słowa:-)
Paaa paaa, miłego dnia, ja tu dziś jeszcze wrócę (seseseseeee).

6 komentarzy:

FojAga pisze...

Zazdroszczę spotkania wieczornego! Najgorsza jest samotność w wielkim, nowym mieście. Wiem coś o tym.

Ondraszek pisze...

Myślę, że świat mi przyzna rację -
Nie wyglądacie jak Trzy Gracje!
Nie dosyć, że ubrane wszystkie,
Że spożywacie piwo Tyskie
Radość zeń czerpiąc i ochłodę,
To jeszcze szczupłe oraz młode!
I nie ma co tu dyskutować –
Rubens by nie chciał Was malować!

A może miało to spotkanie
Ze Sztuką jakieś powiązanie?
Może te śmiechy i rozmowy
Takimi się zaczęły słowy:
„Rychłoż się zejdziem znów przy blasku
Błyskawic i piorunów trzasku?”?
Takie spotkanie trzech bab przecie
Opisał Shakespeare już. W Makbecie. :P

SentiMenti pisze...

Kulko! ja już się zaczynam bać czasem zaglądać do komentarzy na Twoim blogu, z obawy, że kiedyś spadnę z krzesła czytając wpisy Ondraszka i zrobię sobie dużą krzywdę, i co wtedy???
kto mi pomoże? Ondraszek daleko... Ty zajęta...
ale co tam, będę dalej ryzykować, to są niepowtarzalne chwile :) ale szkoda, że Rubens by się nami nie zainteresował, chociaż przejrzałam sobie właśnie troszkę obrazy Rubensa i znalazłam swój "odpowiednik" - kobitka na obrazie "Związek Ziemi i Wody" (te ślicznotki z "Trzech Gracji" mają trochę większy cellulit niż ja;), więc ja chyba jednak miałabym szansę!

Kulka pisze...

Senti, patrzę na ten "Związek Ziemi i Wody" i patrzę... Twój odpowiednik, to jak rozumiem ta sarenka na lewo ukryta wśród chaszczy i owoców (o ile tam jest sarenka, bo ja mam problem z interpretacją dzieł sztuki i czasem widzę coś, czego nie ma i autor nie miał na myśli;-))
Buziaki, Kochani!

SentiMenti pisze...

kurczę... szukam tej sarenki i szukam i tylko jakiegoś tygrysa znalazłam ;)))

rosaliaa pisze...

kurcze ondraszku - padłam !!!