piątek, 3 września 2010

Dziś bezrękoczynowo...

...bo chyba wyczerpała mi się bateryjka. W dodatku coś mnie rozłożyło na łopatki - wirus jakiś?
Czuję się trochę zrobiona w jajo, było lato i nagle nie ma, w tym roku minęło stanowczo za szybko, nie zdążyłam naładować akumulatorków.
A jutro mam swój osobisty jubileusz, ostatni przed zmianą prefiksu ;-) Miałam w planach małe rozdawnictwo, ale z racji aktualnego rozplaskania chwilkę się to przeciągnie w czasie.

Tymczasem spróbuję szczęścia u malflu:

5 komentarzy:

Florentyna pisze...

Witaj!
Fakt, lato skończyło się zbyt szybko i trochę trudno się z tym pogodzić...
Ale jesień też ma swoje uroki;-)
Ja ją lubię.
Życzę jak najszybszego odzyskania formy, wtedy nawet jesienny świat wyda się ładniejszy;-)
I wszystkiego dobrego z okazji jubileuszu.

BETIK pisze...

Kochana Kuleczko, dobre fluidy posyłam wirtualnie w Twoją stronę życząc by ta paskuda jak najszybciej Cię opuściła:) No i wszystkiego najlepszego!!! Może pojawisz się za tydzień w Katowicach... Pozdrawiam cieplutko:*

Mrouh pisze...

Kulko, Tobie takie okrągłe jubileusze niestraszne:-) Najlepszości, żeby się wszystko gładko toczyło:-) I ozdrowienia najpóźniej do jutra!

Ondraszek pisze...

Czasem źle być jubilatem...
Ale na to jest metoda:
Niepotrzebnie liczysz z VATem.
Policz "netto" - będziesz młoda!

nimucha pisze...

Wszystkiego najlepszego, Kulko! :)
PS.
W sprawie lata porozumiałybyśmy się doskonale;)