środa, 19 maja 2010

Prima balerina...

... dla pewnej siedmioletniej wielbicielki baletu (tańczycielki, rzekłabym;-)
Rysunek na podstawie wzoru do haftu, tylko buźka dziewczynki nieco zmieniona - nosek-kartofelek się nie komponował:-)
W międzyczasie okazało się, że ma być raczej na pastelowo i delikatnie...
...dlatego wpół drogi zrezygnowałam z tej wersji:
***

8 komentarzy:

Dorota pisze...

Śliczne są obie wersje :)

Ondraszek pisze...

Ileż się wysiłku kryje
W baletowej tej figurze...
Mięśnie drżą od stóp po szyję!
Łatwiej byłoby... przy rurze?

PS.
Ponoć czasem baletnicy
Przeszkadzają szwy w spódnicy...
Może łatwiej te „hopsasa”
Wykonywać na golasa?

TUŚKA pisze...

Obie wersje urocze. Mi bardziej przypadła do serca 1. pozdrawiam:)

Mrouh pisze...

Pastelowo jest, delikatnie jest, tańczycielka jak się patrzy, a kartoflany nosek faktycznie baletnicy nie przystoi.

Dlatego nie jestem baletnicą:)

Ondraszek pisze...

Ciężkie jest baletnic życie.
(I nie radzę wam próbować!
Bo jak długo potraficie
Tak codziennie baletować?)

Wyginają śmiało ciała
Tak od maja aż do kwietnia
Czyli cały rok bez mała...
A cierpienie uszlachetnia!

Cierpią więc i wyginają,
Torturując kręgosłupy...
Wprawdzie małe cycki mają,
Ale za to wielkie... dusze!
(Przez te męki i katusze).

Michelle pisze...

O Boże, jakie piękne!

Kulka pisze...

:-***

rosaliaa pisze...

ale piękny rysuneczek :) słodko