środa, 9 września 2009

Torba-debiutantka.

Choć nie... Jedną torbę już kiedyś popełniłam, ale to była torba wysuplona ze sznurka, nie uszyta ;-)
A ta - uszyta z tak zwanej wyższej potrzeby. Samochodowe dvd potrzebowało jakiegoś opakowania... I wydawało się, że pójdzie szybko, a ślęczałam nad tą torbą dwa wieczory. Kieszonka na kabel by się przydała? Przydałaby się. A na płyty? Też. A jak kieszonka na płyty, to i klapa z dodatkową "wkładką", by amortyzowała wstrząsy...

Torba gotowa, można ruszać w drogę. Będziemy wdychać jod i ładować akumulatory przed kolejnym sezonem chorobowym... Ha.
Pozdrawiam i do zobaczenia w październiku :-)

6 komentarzy:

ZIELONA pisze...

Cudna torba :) i kotek mnie rozczulił ;)

Udanego urlopowania :*

Edit pisze...

o... ktoś tu lubi kotki...
Bardzo fajna torba i na pewno będzie przydatna.Pozdrowionka.

joie... pisze...

Cudna ta torba... :) A kotek boski po prostu... :)

Marcelina pisze...

mogę nawet zrobic zdjęcie torby ze sznurka, wiem bowiem kto jest w jej posiadaniu ;) :) :)

mrouh pisze...

Torba też była na urlopie:-)? Kociszcze słodkie, ale mina nosiciela torby jeszcze lepsza:-)

Kulka pisze...

Dziękuję, dziewczyny:-)

Marcelina, to ta torba jeszcze żyje??

Mrouh, a i owszem, urlopowała się, co prawda głównie w bagażniku... ;-) Ale wywiązała się z zadania.

Pozdrawiam i dziękuję za serdeczności :-)