niedziela, 28 listopada 2010

Kartki dwie, kanapa i fotel:-)

Dwie kartki, które powstały "na wczoraj";-) w zwiazku z tym nie udało mi się nawet zrobić im zdjęć w dziennym świetle - stąd zdjęcia są, jakie są...
Pierwsza z gratulacjami dla pewnego myśliwego.


I druga z okazji narodzin małej Zuzi... Pierwsze kręciołkowe kwiatki.

Popełniłam ostatnio pokrowiec na kanapę, jako że prezentowała się już dość żałośnie. Z efektu zadowolona jestem... średnio:-) Ale temu panu, jak widać, niewiele do szczęścia potrzeba...


I jeszcze na fotel. Dopiero na zdjęciu zauważyłam, że mi się oparcie ciut zmięło, a to na skutek działań pewnej pchły, która ostatnimi czasy lubi się pałętać po kadrach (co widać poniżej).


Ten pokrowiec był prototypowy, a marzy mi się jakiś wzorzysty, na przykład z tej tkaniny (opcja biało-beżowo-zielona), choć nie wiem, czy wzór nie jest jednak zbyt duży do tego fotela?...
Dobranocka:-)

10 komentarzy:

asica.p pisze...

kanapa i fotel prezentują się okazale ale zdjęć kartek ja nie wiżu:(

Mrouh pisze...

Ja wiżu jedną tylko, z kręciołkowymi kwiatkami z porcelanowego bg:-) Ale kanapa i fotel-wow! no, wow! jak dla mnie to gigantyczna robota, mnie szlag trafił jak usiłowałam szyć pokrowiec na mój dyrektorski fotel, biję zatem pokłony!

Dorota pisze...

A ja widzę wszystko! ;)
Karteczki piękne, a pokrowce - wyższa szkoła jazdy! Prezentują się świetnie :)

Drycha pisze...

te kwiatki są... są... u...u...ur...urocze o,o

(jesteś wielka skoro to napisałam!)

podziwiam pokrowce

SentiMenti pisze...

się Kulko napracowałaś, efekt rewelacyjny, "jasność widzę, widzę jasność!" w Waszym pokoju, tak pożądaną w te szare dni, pięknie jest i kartki też piękne, obie dwie :)

Izuś pisze...

Karteczki są śliczne, ale uszycie takiego pokrowca na meble to dopiero jest sztuka! Prezentują się super:)

viva pisze...

kartki obłędne - szczególnie ta druga, ale pierwsza tylko dlatego "mniej", że nie lubie myśliwych ;-)
ale pokrowce... że Ty sama??... ale jak to???... GENIALNE!!

Ondraszek pisze...

Chcecie bajki? Oto bajka:
Była sobie Pchła Kluchajka.
Niesłychana rzecz po prostu,
By ktoś tak marnego wzrostu
Mógł tak wciąż po kadrach latać
I pokrowce wszystkie zgniatać
I nie mówiąc nic nikomu
Wyczyniać we własnym domu
Różne psoty i gałgaństwa,
Jak Pchła owa, proszę państwa.

Pchle zachciało się psocenia.
Chęć ta - nie do zwyciężenia –
Kazała jej miąć pokrowiec.
A że w mięciu z niej fachowiec,
Więc z zapałem już się łapie
Za pokrowiec na kanapie,
Potem za ten na fotelu,
Żeby dopiąć swego celu.

Lecz, proszę szanownych gości,
Wcale nie ze złośliwości
Pchła tak pracowicie lata
I pokrowce wciąż zagniata.
Dostrzegły to nawet dzieci:
Białe draństwo z nieba leci!
Sporo go już napadało.
A gdy wszędzie wokół biało,
To aż do wiosennej chlapy
Nie odnajdzie nikt kanapy!
A gdy zmięte będą całe
Te pokrowce śnieżnobiałe,
Wtedy będą bez wątpienia
Wyróżniać się z otoczenia!

I tak, drodzy przyjaciele,
Tę kanapę i fotele
Pracowita Pchełka mała
Od zguby uratowała,
Zamiast gdzieś się bawić grzecznie,
Pchełka pracuje społecznie:
Dla rodziców i dla brata
Te pokrowce wciąż zagniata.

Więc ją trzeba chwalić wszędzie:
Z takiej Pchły pociecha będzie!

Anonimowy pisze...

Qleczko, a nie mówiłam że jesteś zdolna. Trzymaj tak dalej:)

chwilka13 pisze...

oj, jak ja bym tak chciała umieć swoją kanapę wystroić ;)