środa, 17 lutego 2010

Paryż - relacja nieidealna...

...i bardzo mocno w biegu ;-)
Mam milion rzeczy do zrobienia na wczoraj, do tego jakiegoś niesympatycznego bakcyla w gardle. Zabakcylowane jest również potomstwo, zatem - gluty rządzą.
Ale ale... Miałam o Paryżu :-)
Udało nam się trafić na pogodową anomalię*. Zazwyczaj o tej porze roku jest +8 stopni, było... na minusie! Paryżanie najwyraźniej nie przyjęli tego do wiadomości, bo większość dzielnie zasuwała w trampkach :-)
Widzieliśmy... dużo. Zrobiły mi się zakwasy w miejscach, których bym nie podejrzewała o to, że są tam jakieś mięśnie.
Dużo wrażeń, emocji, trochę rozczarowań, więcej zachwytów :-) I mnóstwo zdjęć. Kilka z nich...

Kościół Sacre Coeur był tak miły i widział się nam z okna.
Zdjęcie poglądowe: tak wygląda zielona trawa i liście na drzewie:-)

W muzeum d'Orsay...
Luwr.. całus dla Napoleona...
Ludziki z epoki brązu ruszają na podbój świata.
"Yhmm, skąd tu się wzięła ta Sekwana?..." ;-P
Centrum Pompidou.
I na koniec - zdjęcie z pchlego targu:-)

Pozdrawiam wszystkich zaglądaczy bardzo serdecznie i dziękuję za pozostawione miłe słowa :-)

*co zasadniczo nie powinno dziwić - ja anomalie pogodowe przyciągam; rozmyło mi już kiedyś na skutek ulewnych deszczów drogę w Egipcie, drogę w Chorwacji (pod koniec czerwca!), widziałam Jeziora Plitvickie w trakcie ulewy, jak i Wenecję (burza stulecia w czasie karnawału kilka lat temu)

10 komentarzy:

rosaliaa pisze...

no kochana byłyśmy tam prawie w jednym czasie, ale na pewno w tym samym miesiącu. ciekawa jestem gdzie mieliście bazę sypialną, bo my też u stóp Sacre Coeur :D

Kulka pisze...

Widziałam zdjęcia u Ciebie niedługo przed wyjazdem :-))
A mieszkaliśmy w hotelu Avenir, na Boulevard Rochechouart... przy stacji metra Anvers. Fajna lokalizacja, hotel z klimatem (choć nie luksusowy ;-)). No i gdy musieliśmy dostać się bladym świtem na Gare du Nord, by dotrzeć na lotnisko, a żadne metro jeszcze nie jeździło - to można było spokojnie przetuptać pieszo i nie bankrutować na taksówce :-)

Barbara pisze...

ale się daleko pokulałaś :) zazdroszczę wyprawy!!! może kiedyś ja i taką relację napiszę :)

decomarta pisze...

Jaaaaaaa! Zazdroszczę!
Zdjęcie z Napoleonem jest świetne ;P

SentiMenti pisze...

wypadałoby żebym ja teraz wybrała się do Paryża z małżonkiem, bo trend taki w naszym mieście ;)
ale niestety, nic z tego, dlatego tym bardziej z wielką przyjemnością obejrzałam Twoją fotorelację :)
i cieplutko pozdrawiam Kulko droga :)))

qlkowa pisze...

TY FARCIARO!!!!!
Jakim cudem mogłaś robić foty w Luwrze i Orsay????
Proszę więcej fot!

SentiMenti pisze...

i jeszcze mam do Ciebie trzy pytania czytelnicze, szczegóły u mnie :)

Kulka pisze...

Qlko, nie cudem, a całkiem legalnie. Foty można robić, tylko oczywiście bez lampy (stąd też jakoś niektórych jest, jaka jest, szczególnie że mój aparat to żaden mercedes). Był chyba jeden dział grafik w Luwrze, gdzie zdjęć w ogóle robić nie można było, ale o tym uprzejmie informowała pani muzealniana.
Co do innych fot - całkiem sporo to zdjęcia warsztatowe na potrzeby małżonka, czyli np. 5 ujęć oczu pewnego starszego smutnego pana ;-)

SentiMenti, już pędzę czytać!

BETIK pisze...

Fajnie móc obejrzeć zdjęcia... Tak się rozmarzyć, że może kiedyś... No to teraz czekamy na album:) Do zobaczenia mam nadzieję. Pozdrawiam:)

Ondraszek pisze...

Dech zapiera, gdy czyta się Twoją relację -
Tu moim przedmówczyniom muszę przyznać rację.
Te muzea, bulwary, paryskie nastroje,
To wszystko silnie działa na mózgowe zwoje.
Na dodatek sprawiłaś, że podczas lektury
Oblazły mnie elementy wysokiej kultury…
Ale przyznam, Kuleczko, że niedosyt czuję.
Wszystko pięknie, lecz czegoś mi tutaj brakuje 
Czegoś co czułą strunę wzrusza u Polaka…
Gdzie jest Najlepszy Kasztan z „Pigalaka”?!
Wszak Paryż głównie z tego jest Polakom znany,
Że na Placu Pigalle są najlepsze kasztany!