poniedziałek, 30 listopada 2009

Jak nie kciuk, to lumbago...

...które połamało mnie, kiedy spontanicznie chciałam podnieść potomka, nie bez powodu zwanego Kluską :-)
Na pocieszenie zapisałam się w kolejkę po słodkości u Cub@_libre ;-) A co!

4 komentarze:

cub@_libre pisze...

Oj, współczuję bidaku! Wiem co to głęboko rozcięty kciuk, a nawet wiem też jak to jest z palcem wskazujący... ;). A moje lumbago przypałętało się do mnie razy 3... Raz prawie na cały okres ciąży... Nie mogłam wtedy tego niczym leczyć, a wyjść mogłam co najmniej na godzinę. Powiększająca się we mnie kruszynka pogarszała tylko sprawę z miesiąca na miesiąc :(.
Życzę dużo zdrowia i szybkiego powrotu do formy!!
Pozdrawiam!
A.

Barbara pisze...

to dmucham na twoje lumbago żeby szybciutko przestało boleć ...żebyś nam szybciutko pokazała swoje kolejne pracki :)

BETIK pisze...

Kuruj się, kuruj i oszczędzaj kręgosłup:) Pozdrawiam ciepło:)
Ps. Mam dwójkę dzieci więc wiem, z doświadczenia niestety, jak to dokuczliwa sprawa...

Kulka pisze...

Cub@_libre, moje dzieci też mi się z upodobaniem mościły na nerwie kulszowym, możemy sobie łapkę podać:-)
Dziękuję Wam za dobre słowo, od rana nie mogłam się jakoś zebrać do kupy tak zwanej, zajrzałam tutaj i poczułam się zmotywowana :-) Dziękuję :-)
Pozdrawiam serdecznie!